Następstwom cukrzycy w wielu wypadkach można zapobiec – podkreślali lekarze, którzy we wtorek w Ministerstwie Zdrowia uczestniczyli w podpisaniu porozumienia między Polskim Towarzystwem Diabetologicznym i Stowarzyszeniem Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce. Środowiska lekarzy rodzinnych i diabetologów zadeklarowały zacieśnianie współpracy m.in. w obszarze szkoleń i opracowywania wytycznych.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przekonywał, że kluczowe jest edukowanie społeczeństwa, które zmaga się coraz częściej z problemem otyłości, mało aktywnego trybu życia i nieprawidłowego odżywiania.

Cukrzyca to choroba specyficzna, u wielu osób nie daje żadnych objawów, w większości przypadków pojawia się dopiero w postaci powikłań - przypominał minister. Dodał, że zasadne jest używanie określenia epidemii cukrzycy w Polsce i całym cywilizowanym świecie.

Cukrzyca została uznana przez Organizację Narodów Zjednoczonych za pierwszą niezakaźną epidemię na świecie w 2006 r. Liczba osób, które na nią cierpią, wrasta bowiem w szybkim tempie, zarówno w krajach bogatych, jak i rozwijających się.

Konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii prof. Krzysztof Strojek powiedział, że problem cukrzycy dotyka ok. 3 mln osób w Polsce, z których ok. 0,5 mln nie wie że jest chora. Wskazał, że dominują chorzy z typem drugim cukrzycy; w wieku powyżej 60 roku życia jest 1,5 mln osób z cukrzycą, a powyżej 75 roku życia - 0,5 mln. - Stajemy więc przed problemem prawie trzech milionów osób zagrożonych kalectwem lub przedwczesną śmiertelnością - powiedział.

Rozróżniane są dwa główne typy choroby. Osoby cierpiące na cukrzycę typu pierwszego na ogół nie wytwarzają własnej insuliny i dlatego, aby przeżyć, muszą przyjmować insulinę w formie iniekcji. Ten typ cukrzycy to autoimmunologiczne schorzenie, na które zapadają głównie dzieci i młodzież.

Chorzy na cukrzycę typu drugiego, którzy stanowią około 85 proc. wszystkich przypadków zachorowań, najczęściej wytwarzają własną insulinę, ale w niewystarczającej ilości lub ich organizm nie jest w stanie jej właściwie wykorzystywać. Cukrzyca typu drugiego zwykle rozwija się w wieku średnim lub starszym i jest ściśle związana z siedzącym trybem życia, zbyt kaloryczną dietą i otyłością.

Prof. Strojek mówił, że problem cukrzycy to nie problem podwyższonego poziomu cukru, ale możliwych następstw - ślepoty, amputacji, niewydolności nerek i serca oraz szeregu innych powikłań, które pojawiają się w przypadku wieloletniej cukrzycy, która nie jest właściwie leczona.

W przypadku diabetologii, tak jak w przypadku wielu chorób przewlekłych zmienia się relacja chory-pacjent - z systemu paternalistycznego, gdzie lekarz dyktował pacjentowi, co ma przyjmować, do relacji partnerskiej, w której lekarz uczy pacjenta, w jaki sposób ma prowadzić swoją chorobę - podkreślił prof. Strojek. Jak zaznaczył, kompetentny lekarz, z którym chory musi mieć kontakt, to niekoniecznie lekarz ze specjalizacją z diabetologii. - Większość chorych na cukrzycę na wczesnym etapie choroby może być prowadzona przez lekarza rodzinnego, który w przypadku wątpliwości ma zawsze możliwość zwrócenia się do specjalisty o weryfikację leczenia - powiedział.

Na znaczenie współpracy lekarzy rodzinnych i specjalistów wskazywał także prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego prof. Maciej Małecki. - Podstawowa opieka zdrowotna jest kluczowym miejscem, gdzie cukrzyca typu drugiego jest diagnozowana - ocenił.

Radziwiłł powiedział, że Polska robi ogromny wysiłek w zakresie leczenia chorych na cukrzycę. Wskazał w tym kontekście m.in. przyjęty w ostatnim czasie przez resort zdrowia program leczenia stopy cukrzycowej oraz wprowadzanie bezpłatnych leków przeciwcukrzycowych dla seniorów. - Mamy już na tej liście pewne leki i z całą pewnością lista w tym obszarze będzie się rozszerzać – zapowiedział.