Ponad 6 proc. suplementów diety skontrolowanych w ubiegłym roku w laboratoriach Państwowej Inspekcji Sanitarnej zostało zdyskwalifikowanych ze względu na jakość zdrowotną. Czy w związku z tym planowane są zmiany w prawie, które by ograniczyły niebezpieczeństwo?

Marek Posobkiewicz: Mówiąc o suplementach diety, powinniśmy pamiętać o tym, że jest to żywność. A jako taka podlega prawu żywnościowemu. Tak jest we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Mimo to w różnych krajach jest różne podejście do suplementów diety.

To znaczy?

Są kraje, gdzie nie ma szczegółowych regulacji dotyczących suplementów. Każdy producent może wytworzyć i wprowadzić suplementy diety na rynek tak jak każdą inną żywność. Są też państwa, w których suplementy podlegają rejestracji.

A jak jest w Polsce?

Jeżeli ktoś chce po raz pierwszy wprowadzić na rynek nowy suplement diety, powinien zgłosić to do GIS. Zgłoszenie jest zakończeniem wymogu ustawowego.

I na tym koniec?

GIS dokonuje weryfikacji. Nie wszystkie produkty i ich oznakowanie spełniają wymogi prawa. W takiej sytuacji podmiot jest proszony np. o uzupełnienie części informacji albo o jej zmianę. Czasami producent jest proszony o przedstawienie dodatkowych ekspertyz naukowych o tym, że preparat jest suplementem, a nie lekiem. To musi być jasno zdefiniowane. Nie powinno być tak, że w produkcie, który został zgłoszony jako suplement diety, znajduje się ta sama substancja, w takim samym stężeniu, takiej samej ilości, jak w leku.

GIS jest w stanie objąć kontrolą wszystkie suplementy znajdujące się na rynku?

Należy pamiętać, że zawsze za każdy produkt odpowiedzialny jest wprowadzający go na rynek. Często jest to zarówno producent, jak i dystrybutor. Każdy produkt musi być bezpieczny i jego skład musi być zgodny z prawem. Żaden kraj nie kontroluje rynku żywnościowego, w taki sposób, że każdy produkt w każdym miejscu jest poddany kontroli. GIS zgodnie z oceną ryzyka przygotowuje plan poboru próbek na terenie całego kraju. Oprócz tego są jeszcze kontrole i pobory próbek interwencyjne, związane np. z informacją od konsumenta, że jego zdaniem określony produkt nie spełnia wymagań.

Wrócę do pierwszego pytania: czy są propozycje zmian w prawie dotyczące bezpieczeństwa suplementów diety?

Pomysłów jest wiele. Np. niektórzy chcą zrównać wymogi dotyczące suplementów diety z wymaganiami dotyczącymi leków. Moim zdaniem tego zrobić nie można. W kontekście dostępu do suplementów często dyskutowano, gdzie powinny być sprzedawane, a gdzie nie. Czy ich dystrybucję należy ograniczyć tylko do aptek? Czy mogą być sprzedawane w sklepach wielkopowierzchniowych, czy na stacjach benzynowych, czy w kioskach z gazetami? Oczywiście jako żywność mogą być sprzedawane w różnych miejscach.

A jakie jest pana zdanie na ten temat?

Pacjenci chcieliby, żeby to, co kupują w aptece, miało szczególnie wysoką klasę bezpieczeństwa. Producenci suplementów diety, którzy chcieliby sprzedawać swoje produkty w aptekach, mogliby dobrowolne poddawać je specjalnemu audytowi. Mogłoby to wyglądać w ten sposób, że producent, który deklaruje, że chce sprzedawać suplementy w aptekach, zgłasza produkt do audytu, płaci za to badanie i w tym momencie możne powiedzieć z większa dozą pewności, że to, co wprowadza na rynek apteczny, spełnia w 100 procentach wymogi prawa.

Czy ten pomysł znajdzie urzeczywistnienie w przepisach?

Zmiana prawa nie jest taka prosta, ponieważ są różne zdania, również różne grupy interesów, które przekazują swoje opinie politykom. A ostateczna decyzja należy do ustawodawcy, czyli parlamentu.

Rozumiem jednak, że taki projekt powstanie.

Jest rzeczą naturalną, że prawo jest zmieniane, nowelizowane. Obecnie rynek suplementów diety bardzo się rozwinął w naszym kraju. Jest on wart kilka miliardów złotych. Cały czas obserwuje się tendencję zwyżkową. Z tego względu - w trosce o klienta - dobrze byłoby ten rynek doprecyzować.(PAP)

Rozmawiał: Wojciech Kamiński