Więcej ludzi, więcej bakterii i grzybów

W Polsce jest dziś ponad 2,5 tys. siłowi i fitness clubów, w których ćwiczy już ponad 2,8 mln osób! A będzie ich więcej. W ciągu najbliższych 3-4 lat ich liczba może wzrosnąć nawet do 4 mln – wyliczył Deloitte. Tłumy w fitness clubach i na siłowniach oznaczają jednak dla właścicieli nie tylko szybki rozwój. Wyzwaniem staje się utrzymanie czystości.

- Coraz większa liczba ćwiczących, sprawia, że fitness cluby i siłownie, zwłaszcza mniejsze, ale też sieciowe, mają problemy z zapanowaniem nad czystością sal treningowych, łazienek i przyrządów do ćwiczeń. Wciąż obserwuje się brak profesjonalnych serwisów sprzątających, nowoczesnych sprzętów myjących, a nawet planów czystościowych z odpowiednio dobranymi do miejsca detergentami – mówi Agata Froń ekspert ds. czystości Clinex.

Skutek? Brak profesjonalnego podejścia do czystości sprawia, że na rozwijają się groźne wirusy, bakterie, grzyby i pasożyty. – Fitness club czy siłownia to miejsce publiczne, nie mieszkanie. Oznacza to, że każda powierzchnia powinna być tam regularnie i profesjonalnie czyszczona i dezynfekowana przy pomocy specjalnych urządzeń i preparatów biobójczych. Tylko w ten sposób można uchronić użytkowników przed groźnymi infekcjami. Niestety, nie zawsze tak jest – mówi Agata Froń.

Sprzęt jest brudniejszy niż WC?

Ryzyko złapania infekcji jest więc duże. Z badań Fit Rated przeprowadzonych w 27 siłowniach w USA wynika, że 70 proc. bakterii znalezionych na przyrządach do ćwiczeń może być groźne dla zdrowia, z czego aż 31 proc. to bakterie oporne na antybiotyki (tzw. gram ujemne), a 41proc. to bakterie gram-dodatnie powodujące choroby skóry.

Dla porównania, na rowerku do ćwiczeń znaleźć można aż 39 razy więcej bakterii niż na tacy w fast foodzie, z kolei na bieżni bakterii jest aż o 74 razy więcej niż na kranie w publicznej toalecie. Najwięcej bakterii znaleźć można na sztangach i hantlach, aż 362 razy więcej niż na… desce klozetowej. To nie koniec wyliczeń, na tych ostatnich aż 50 proc. bakterii to groźne bakterie gram-ujemne – podaje Fit Rated.

- Problem bierze się z braku dezynfekcji sprzętów. Te częściej są tylko myte uniwersalnym płynem albo odkurzane na sucho. Tymczasem powinny być regularnie czyszczone preparatami bakterio- i grzybobójczymi. W siłowniach o dużym natężeniu ruchu powinno się to robić nawet codziennie. Dodatkowo ćwiczący muszą być instruowani o konieczności posiadania własnych preparatów np. żeli bakteriobójczych, które dodatkowo uchronią przed infekcją, zwłaszcza w sezonie zachorowań np. na grypę – mówi ekspertka.

Pod prysznicem złapiesz stopę atlety

Ale problemem na siłowni są nie tylko rowerki, bieżnie czy hantle, także toalety, szatnie i prysznice, przez które co godzinę przewija się nawet kilkaset osób. Panująca w nich wilgoć tworzy idealne warunki do rozwoju groźnych dla zdrowia bakterii i grzybów, zwłaszcza na podłodze, ławkach i sanitariatach. Niestety wśród osób korzystających z tych miejsc wciąż częste są przypadki zachorowań na liszaj obrączkowy, zapalenie mieszków włosowych, infekcje gronkowcem czy infekcje grzybicze stopy (tzw. stopa atlety).

Powód? Sprzątacze i sprzątaczki za rzadko tu zaglądają. – Łazienka i toaleta to nawet 30 potencjalnych, „gorących punktów”, w których mogą czaić się groźne dla zdrowia organizmy. Te znaleźć można w brodzikach, kabinach, muszlach WC, ale także na niemytych ławkach, fugach, posadzce, lustrach czy armaturze. Wybierając siłownie lub klub warto sprawdzić, jak często tego typu miejsca są sprzątane. Kluby i siłownie o dużym natężeniu powinny być sprzątane po zamknięciu lub przed otwarciem, a także co godzinę w godzinach otwarcia. Informację o tym można znaleźć w łazience, gdzie powinna wisieć specjalna lista z podpisami sprzątaczek i sprzątaczy. Jeśli takiej tablicy nie ma, powinno nam się zapalić czerwone światło – mówi ekspertka.

To samo ostrzeżenie powinno się nam pojawić, jak widzimy gołym okiem, że jest brudno. Gdzie warto zajrzeć? – Powinny nas zaniepokoić ślady po mydle na armaturze i kabinach, smugi na lustrze, leżące na podłodze i w brodzikach włosy, a także kamień, osad i rdza na armaturze i sanitariatach. Jednym z sygnałów ostrzegawczych jest także zapach. Jeśli w łazienkach pachnie pleśnią, to sygnał, że nie jest czyszczona regularnie wentylacja, a i sama łazienka jest niezdezynfekowana. To z kolei może nas narazić na alergie i podrażnienia skóry – mówi Agata Froń.

Tych zasad przestrzegaj

Jak zatem uchronić się przed mikrobami na siłowni lub w fitness clubie? Trzeba przestrzegać kilku podstawowych zasad.

- Po pierwsze, zapisując się do klubu zapytajmy, jak często odbywa się w nim sprzątanie i jaki jest rytm pracy serwisu sprzątającego. Pytajmy o to czy jest tzw. serwis bieżący, czyli pracujący cały dzień i czy działa tzw. sprzątanie zasadnicze, czyli po zamknięciu lub przed otwarciem obiektu, kiedy to dezynfekowane są pomieszczenia i sprzęty. Po drugie, bądźmy wyczuleni na zapachy. O ile zapach potu, może ujść za oczywisty, to zapach pleśni czy zgnilizny, to sygnał, że w klubie nie dba się wystarczająco o czystość. To również sygnał, że klub nie używa preparatów bakterio- lub grzybobójczych. Po trzecie, rozglądajmy się i zgłaszajmy problem. Widząc brud możemy zawsze zgłosić problem managerowi, nie ryzykujmy kąpieli pod brudnym prysznicem. Po czwarte, troszczmy się o swoje zdrowie mając przy sobie chusteczki, żele lub płyny odkażające. Warto także często myć ręce, szczególnie po ćwiczeniach na przyrządach. Możemy mieć przy sobie także własne płyny lub chusteczki dezynfekujące sprzęt. Po piąte, miejmy przy sobie zawsze minimum 2 ręczniki. Jednego używamy ćwicząc, ocierając się z potu a pod koniec wycierając sprzęt, drugi, czysty używamy pod prysznicem. Po szóste, nie chodźmy nigdy na bosaka. Zawsze nosimy klapki, nawet pod prysznicem. Po siódme, w czasie ćwiczeń nie dotykamy twarzy spoconymi rękoma, zwłaszcza, jeśli dotykaliśmy wcześniej sprzętów. To najczęstszy sposób, w jaki przenoszą się zarazki. To również uchroni nas przed podrażnieniami spowodowanymi przez preparaty, którymi dezynfekuje się sprzęty – radzi ekspertka Clinex.