- Szacuje się, że globalne zyski ze sprzedaży podrabianych leków wynoszą od 150 do 200 miliardów euro rocznie. To sprawia, że ten proceder jest najbardziej lukratywny spośród całego biznesu podrabiania towarów - wskazała Daśko.

Ekspertka wyodrębniła dwie grupy podrabianych leków: leki tanie, produkowane na masową skalę, m.in. preparaty na odchudzanie, łysienie, środki na potencję i przeciwbólowe oraz leki stosowane przy chorobach zagrażających życiu - np. na gruźlicy, malarii, wirusie HIV, AIDS i w chorobach nowotworowych.

- Trend się zmienia, bo jeszcze 10 lat temu leki na groźne choroby były w mniejszości wśród podrabianych specyfików, a teraz stanowią już ponad połowę tego rynku. Problem podrabianych leków dotyczy przede wszystkim krajów rozwijających się. Tam od 30 do 70 proc. leków na rynku jest podrobiona. W krajach rozwiniętych, gdzie kontrola nad łańcuchem dostaw jest skuteczniejsza, przenikanie "podróbek" na rynek jest ograniczone - dodała Daśko, która zajmuje się tematem na co dzień i prowadzi badania dotyczące problemu podrabiania towarów w Polsce - na gruncie praktyki sądowej.

Prawnik dodała, że w sieci można kupić podrobione leki praktyczne wszędzie - na portalach aukcyjnych, społecznościowych, w sklepach internetowych, czasami nawet udających apteki legalne.

- Konsumenci oczywiście kierują się ceną. Te leki są tańsze, ale dzisiaj nie możemy już powiedzieć, że znacznie tańsze. Jest to mniej krępujące, nie trzeba wychodzić z domu, nie trzeba udawać się do lekarza czy prosić o receptę. W takich przypadkach kupujący nie kieruje się zdrowym rozsądkiem, ale ceną - naiwnie szukając leków z niesprawdzonych źródeł. Podrobione leki mogą być skażone, zanieczyszczone lub zawierać substancje toksyczne czy w ogóle nieodpowiedni skład. Często mają też składniki nieaktywne - w żaden sposób nie wpływające na poprawę bądź (powodujące) pogorszenie stanu zdrowia - wyjaśniła ekspertka.

Dodała także, że "podróbki" mogą mieć również składniki aktywne w nieodpowiednich dawkach, zbyt silne czy zmieszane w sposób nieodpowiedni, a badania pokazują, że w podrobionych lekach znajdują się trucizny dla szczurów, wosk do podłogi, cement, gips i podobne substancje.

- Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że milion osób rocznie umiera na skutek zażywania podrobionych leków. Takie same dane ma Interpol (...). Zażywanie takich specyfików może wywołać także długotrwałe choroby czy alergie - wyjaśniła Daśko.

Prawnik podkreśliła, że w Polsce ten rynek nie jest jeszcze dobrze rozpoznany, a badania jej grupy są nowatorskie i mają pokazać skalę zjawiska.

- Najważniejszym motywatorem przy zakupie jest cena. To także działa przy lekach specjalistycznych, które w Polsce są często niedostępne. Leki stosowane w różnych terapiach nowotworowych są dla zwykłego konsumenta w legalny sposób niedostępne lub mają taką cenę, która jest zaporowa. Są szacunkowe badania Światowej Organizacji Zdrowia, które wskazują, że Polacy na podrobione leki wydają ok. 100 mln zł rocznie, a co setny lek na polskim rynku jest podrobiony - dodała Daśko.

Przypomniała, że w Polsce działała najprawdopodobniej największa na świecie fabryka podrobionych leków, gdzie produkowano głównie sterydy.

- Była to fabryka ulokowana pod Bydgoszczą, która działała bardzo profesjonalnie. Sposób produkcji i dystrybucji wskazywał na wysoką specjalizację. Grupa przestępcza, która się tym zajmowała, podchodziła bardzo biznesowo do tematu. Skala ich działalności była zatrważającą - wyjaśniła prawnik z UMK.

Dodała, że nadal najwięcej podrobionych leków pochodzi z Dalekiego Wschodu, gdzie są najniższe koszty produkcji i tania siła robocza.

- Większość fabryk ulokowana jest w Chinach czy Indiach. Obserwujemy jednak wyraźną zmianę. Rośnie produkcja regionalna w UE. Fałszerzom ułatwia to życie, gdyż omijany jest cały proces transportu, a towary nie muszą płynąć przez cały świat - zakończyła Daśko.