Obecny na spotkaniu wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz podkreślił, że wiosną tego roku wejdzie w życie rozporządzenie do znowelizowanej w 2017 r. ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, które będzie nakazywać profesjonalistom medycznym wykonanie konkretnych czynności w zakresie oceny natężenia bólu i leczenia go. Jak przypomniał wiceminister, zgodnie ze znowelizowaną ustawą każdy pacjent ma prawo do skutecznego leczenia bólu bez względu na jego źródło, na wiek pacjenta i miejsce pobytu.

- Według mnie żadne rozporządzenie nie powinno być już potrzebne, ponieważ każdy z nas – lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny – powinien mieć w sobie na tyle empatii, aby jeżeli ktoś cierpi, pomóc mu w cierpieniu. Ale skoro mamy takie podejście w środowisku, jakie mamy, zdecydowaliśmy się najpierw zmienić ustawę, a teraz wprowadzić rozporządzenie – tłumaczył Tombarkiewicz. Zaznaczył, że teraz każdy pacjent będzie mógł powołać się na to, że lekarz czy ratownik, który nie podejmuje działań mających na celu skuteczne uśmierzenie bólu, łamie rozporządzenie ministra zdrowia.

Wiceminister podkreślił, że rozporządzenie będzie dotyczyć również leczenia bólu przez zespoły ratownictwa medycznego. Będzie ono jasno wskazywać, że w ramach czynności przedszpitalnych ratownik medyczny musi wykonać minimum dwie czynności: ocenić natężenie bólu w 11 stopniowej skali od 0 do 10 oraz podać pierwszą dawkę jednego z sześciu leków przeciwbólowych, które mają do dyspozycji zespołu ratownictwa medycznego.

W najbliższych dniach projekt rozporządzenia będzie oddany do konsultacji zewnętrznych i powinien wejść w życie wiosną 2018 r.

Podczas poniedziałkowego spotkania eksperci alarmowali, że obecnie leczenie bólu u pacjentów przewożonych przez karetki pogotowia jest bardzo złe. Prof. Andrzej Basiński, kierownik Katedry i Kliniki Medycyny Ratunkowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego przytoczył wyniki najnowszego badania przeprowadzonego w województwie pomorskim, które wykazało, że aż 84 proc. pacjentów po urazach przewożonych do szpitala przez zespół ratownictwa medycznego nie otrzymało leków na uśmierzenie bólu. Z kolei u pozostałych 16 proc. nie zawsze stosowano leczenie skuteczne. Nawet pacjenci z urazami licznych okolic ciała otrzymywali pomoc w łagodzeniu bólu jedynie w 26 proc. przypadków. Ponadto, tylko u 20 proc. dzieci po urazie przewożonych ambulansem zastosowano leczenie przeciwbólowe.

- Wykazaliśmy, że leczenie przeciwbólowe w ratownictwie medycznym jest dramatycznie złe. Jest tak dramatycznie złe, że można nawet powiedzieć, iż w ogóle go nie ma. A jeżeli spojrzymy na leczenie bólu u dzieci, to jest po prostu przerażające – powiedział prof. Basiński.

Jego zdaniem należy całkowicie zmienić system kształcenia ratowników medycznych w zakresie leczenia bólu. - Z naszej innej pracy wynika, że stopień wyedukowania ratowników w tym zakresie jest w bardzo wielu ośrodkach rozpaczliwie zły – zaznaczył.

Według niego konieczne jest wyszkolenie ratowników medycznych tak, by działali nie tylko w celu uratowania zdrowia i życia pacjenta, ale pamiętali, że ból jest również chorobą, która trzeba leczyć, że nie można wobec bólu przejść obojętnie. - Jest to problem mentalny. Znamy powiedzenie: "jeżeli złamała pani nogę, to musi boleć". Ale w nowoczesnej medycynie nic nie musi boleć – powiedział.

- Niewyobrażalną sytuacją jest, żeby w XXI wieku, w dobie dostępu do przeróżnych leków przeciwbólowych, których działanie może nastąpić w sposób natychmiastowy, człowiek cierpiał z powodu bólu. Leczenie bólu powinno być takim samym standardem, jak prowadzenie resuscytacji krążeniowo-oddechowej – ocenił prof. nadzw. Robert Gałązkowski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Zaznaczył, że leczenie bólu jest nie tylko walką z cierpieniem człowieka, ale też sposobem na to, by zapobiec kaskadzie różnych patologicznych procesów wywołanych przez ból - włącznie ze wstrząsem bólowym - które mogą być zagrożeniem dla zdrowia i życia.

Specjalista ocenił, że z powodu braku dobrych kwalifikacji w zakresie leczenia bólu pracownicy ratownictwa medycznego boją się skutków podania leku uśmierzającego ból. W jego opinii konieczne jest opracowanie jednolitego standardu leczenia bólu w specyficznych pozaszpitalnych warunkach, w których ratownicy mają do czynienia z różnymi zagrożeniami życia pacjentów.

Prof. Gałązkowski podał też pomysł wprowadzenia akredytacji jednostek ratownictwa medycznego, na przykład na wzór programu „Szpital bez bólu”. - To, że wprowadzamy prawo wcale nie znaczy, że ludzie je będą w sposób oczywisty realizować. To prawo musi być jakoś egzekwowane – argumentował.

Konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej prof. Jerzy Robert Ładny zwrócił uwagę, że przeszkodą w podejmowaniu leczenia bólu przez ratowników medycznych są wciąż funkcjonujące mity, jak na przykład ten, że podanie leku przeciwbólowego utrudnia diagnostykę i zamazuje obraz kliniczny schorzenia czy urazu. Tymczasem w dobie diagnostyki obrazowej, gdy na szpitalnych oddziałach ratunkowych korzysta się z takiej diagnostycznej aparatury, jak USG, tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny, nie stanowi to problemu.

Ekspert przypomniał, że 20 kwietnia 2016 r. ratownicy medyczni zyskali uprawnienia do stosowania sześciu różnych leków przeciwbólowych o odmiennych mechanizmach działania. - Być może pojawi się w naszym kraju taka możliwość, żeby w zespołach ratownictwa medycznego pojawiły się nowe leki, w tym leki o nowej drodze podania, np. wziewny nieopioidowy lek szybkodziałający, o wysokim profilu bezpieczeństwa. Pacjenci mogliby sobie sami dozować taki lek w zależności od nasileniu bólu - wyjaśnił.

Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Praw Pacjenta poseł Krzysztof Ostrowski, który w czerwcu 2016 r. zainicjował w Sejmie debatę na temat poprawy opieki nad pacjentami cierpiącym z powodu bólu, podsumował, że obecnie gotowe są podstawy prawne, które pozwolą wprowadzać korzystne zmiany w tym zakresie. W jego opinii konieczne jest teraz opracowanie przez specjalistów algorytmu postępowania, który ułatwiłby zespołom ratownictwa medycznego skuteczne leczenie bólu, a także przeszkolenie lekarzy i ratowników w tym zakresie.