Lubimy leczyć się sami. Chętniej słuchamy rad koleżanek niż lekarza, jeśli chodzi o powszechne dolegliwości. Czy się mylę?

Dr n. med. lek. Joanna Ptaszyńska: Rzeczywiście, niektórzy pacjenci eksperymentują na swoim zdrowiu. Najczęściej spotykam się z niewłaściwym leczeniem biegunki. W przypadku tej dolegliwości ważne jest wczesne podanie preparatów probiotycznych, które korzystnie wpływają na równowagę mikrobiologiczną w przewodzie pokarmowym, a także wdrożenie diety lekkostrawnej i nawadnianie organizmu doustnymi preparatami elektrolitów. Tymczasem wiele osób sięga po wodę i słodkie soki. Wbrew pozorom płyny te nie nawadniają w sposób optymalny, a co więcej - nasilają objawy biegunki.

Co pomaga?

Spośród płynów obojętnych można sięgnąć po słaby, posłodzony glukozą - nie cukrem - roztwór herbaty czarnej, ewentualnie kompot z jabłek, czarnych jagód czy napar rumianku.

A co Pani sądzi o piciu syropów z cebuli?

W sezonie jesienno-zimowym, który sprzyja przeziębieniom, stosowaniu syropu z cebuli jest pomocne. Syrop z cebuli ma właściwości zdrowotne, ale należy pamiętać, że trzeba go odpowiednio dawkować. W przypadku dzieci do 2. roku życia nie można podawać więcej niż pół łyżeczki dziennie, w wieku 2-7 lat – dwa razy po pół łyżeczki, a starszych – dwa-trzy razy jedną łyżeczkę. Przy przekraczaniu dawek, zawarte w cebuli substancje mogą być szkodliwe dla wątroby małych pacjentów.

Okłady z czosnku też działają?

Odradzam tę groźną praktykę. Spotkałam się z przypadkiem dziecka, które po takim „leczeniu” miało poparzenia skórne.

Są jeszcze inne groźne metody „domowe” okłady?

Nadal, ale coraz rzadziej, co cieszy, stosowana jest metoda miejscowego leczenia wykwitów ospy wietrznej pastą do zębów. Pacjenci nie zdają sobie sprawy, że błędem jest także nakładanie popularnych pudrów w płynie czy pyoctaniny. W pierwszym przypadku na skórze tworzy się warstwa uniemożliwiająca dostęp powietrza, co sprzyja rozwojowi bakterii, i pojawia się ryzyko powikłań skórnych gronkowcowych. W drugim przypadku dochodzi do zamazania obrazu wykwitów skórnych, poprzez zabarwienie pyoctaniną, co w efekcie uniemożliwia ocenę skóry pod kątem ewentualnego wtórnego stanu zapalnego. Prawidłowe postępowanie powinno ograniczyć się do dbałości o higienę i miejscowego stosowania preparatów odkażających, takich jak np. Octenisept czy pianka PoxClean.

A jaka metoda pseudolecznicza szczególnie Panią niepokoi?

Coraz bardziej popularna metoda pseudodiagnostyczna, tak zwane badanie żywej kropli krwi. Przede wszystkim takie „badanie” nie ma żadnych naukowych podstaw. Pobrana z palca krew jest wkładana pod mikroskop, a następnie pokazywana badanemu na ekranie. Promotorzy metody podkreślają, że „żywa” krew, w przeciwieństwie do „martwej”, standardowo badanej w laboratoriach medycznych, jest lepsza i daje lepsze wyniki. Ma pokazywać obecność w naszym organizmie pasożytów, grzybów, larw czy bakterii, a nawet chorób. W rzeczywistości nie ma to nic wspólnego z diagnostyką. Pamiętajmy, że na badania kieruje lekarz i przeprowadza się je zawsze w warunkach laboratoryjnych.