Stres jest naturalną reakcją organizmu. Do tego bardzo dobrą, bo mobilizuje do działania i przyspiesza reakcje. Pomaga więc rozwiązać trudne sytuacje i uniknąć niebezpieczeństwa. Pod warunkiem że nie jest silny i długotrwały, bo jeśli tak jest, zaczyna szkodzić zdrowiu i staje się groźny.

Gdy się denerwujesz, spada poziom tzw. hormonów szczęścia – serotoniny i dopaminy. Zwiększa się za to poziom tzw. hormonów stresu – adrenaliny i noradrenaliny, a w przypadku stresu długotrwałego (powyżej 10 minut) – kortyzolu. Adrenalina i noradrenalina przyspieszają pracę serca, poprawiają pracę mięśni i podwyższają temperaturę ciała. Rozszerzone oskrzela ułatwiają oddychanie, zaś rozszerzone źrenice wyostrzają wzrok. Tak jest w przypadku krótkotrwałego zdenerwowania. Kiedy jednak stres jest długotrwały, pojawia się zagrożenie dla zdrowia. Wówczas kortyzol wzmacnia działanie adrenaliny i noradrenaliny, jak również sam podnosi ciśnienie krwi oraz stężenie cukru we krwi. To dlatego osoby, które często się stresują, są bardziej narażone na choroby układu krążenia i cukrzycę, bardziej grozi im zawał serca i udar mózgu.

W wyniku długotrwałego działania kortyzolu obumierają również komórki mózgowe w rejonie odpowiedzialnym za pamięć i uczenie się. To nie mit, że dzieci, które w trakcie lekcji się stresują, niczego się nie uczą.

Kortyzol odpowiedzialny jest również za uwolnienie się wapnia z kości, zatrzymuje sól w organizmie, zwiększając tym samym wydalanie potasu.

Hormony stresu można również obwinić za rozwój otyłości. Nie dość, że zwiększają poziom glukozy we krwi, co w efekcie wywołuje napady głodu, to dodatkowo noradrenalina powoduje niekontrolowany apetyt na węglowodany, czyli także słodycze.

A dlaczego osoby zestresowane narzekają na ból karku i pleców? To objaw napięcia mięśniowego, za które odpowiedzialny jest kortyzol (mówi się, że zużywa on białko mięśniowe). Natomiast uczucie „suchego gardła” to efekt działania adrenaliny, która nie tylko hamuje wydzielanie soków trawiennych, ale i śliny.

Przez stres, a konkretnie – wysoki poziom adrenaliny - tworzą się wrzody z nagłymi krwawieniami, rozwija zespół jelita drażliwego.

Jeśli stresujesz się często i silnie, spada twoja odporność. Kortyzol ogranicza produkcję cytokin i osłabia działanie systemu limfatycznego. Organizm staje się łatwym łupem dla wirusów i bakterii, a wywołane przez nie infekcje mają dłuższy i cięższy przebieg. Trzeba też wiedzieć, że w wyniku stresu częściej rozwijają się choroby z autoagresji, np. choroba Hashimoto.

U kobiet stres sprzyja wydzielaniu prolaktyny – hormonu, który m.in. utrudnia zajście w ciążę. Panie, które żyją w notorycznym stresie, mają nieregularne miesiączki.

Kiedy w wyniku stresu układ nerwowy przestaje prawidłowo pracować, pojawiają się nerwica, depresja i choroby psychosomatyczne. Osoby zestresowane mają problemy ze snem, przez co są permanentnie zmęczone. Często narzekają na ból głowy.

Wbrew pozorom najczęstszymi przyczynami stresu nie są nagłe, nieszczęśliwe wypadki, ale codzienne zdarzenia – pośpiech, nadmiar obowiązków, duże wymagania wobec siebie, napięcie w pracy, kłótnie w domu. Rozmiar stresu zaś zwykle zależy nie od sytuacji, ale od osobowości. To, co jednych wyprowadza z równowagi i nie pozwala przejść do porządku dziennego, na innych może nie robić większego wrażenia.