Kierownik Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu dr hab. Paweł Tabakow powiedział dziennikarzom, że sam zabieg na mózgu nie jest trudny do wykonania.

- Trudniejsze jest wykonanie planu i tzw. mapy operacji, dzięki której trafiamy z elektrodą stymulatora we właściwe miejsce - dodał. Wyjaśnił, że stymulująca właściwy fragment mózgu elektroda jest połączona z rozrusznikiem, który umieszczany jest podskórnie pod obojczykiem, podobnie jak w przypadku rozrusznika serca.

Dodał, że koszty operacji to kilkadziesiąt tysięcy złotych, a chorej trzeba będzie wymienić w rozruszniku baterię za kilka lat. Celowana terapia neuromodulacyjna związana z chorobą psychiczną to pierwszy taki zabieg na Dolnym Śląsku. Wcześniej wykonano ponad 20 podobnych, ale dotyczyły one choroby Parkinsona.

Kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Joanna Rymaszewska poinformowała, że po tej pierwszej udanej terapii projekt będzie kontynuowany.

- Szukamy chorych na nerwice natręctw, którzy z umiarkowanym skutkiem leczą się co najmniej od 5 lat. To świadczy, że farmakologicznie nie można im pomóc. Można się zgłaszać do naszej poradni, albo do dowolnego psychiatry na Dolnym Śląsku, który oceni, czy dany chory może wziąć udział w takiej terapii - dodała Rymaszewska.

Neurochirurdzy z USK w 2012 r. dokonali pierwszego na świecie przeszczepu komórek glejowych z nosa pacjenta do przerwanego rdzenia kręgowego. Pacjent po urazie nie mógł chodzić, a teraz jeździ na rowerze i spaceruje.