Jak powiedział Brzózka, armia uzależnionych – osób, które są w systemie lecznictwa i mają postawioną diagnozę – to około 600-800 tysięcy osób. Dodał, że corocznie w systemie lecznictwa pojawia się 350 tysięcy nowych uzależnionych. Natomiast nadmiernie i szkodliwie pije alkohol w Polsce ponad 3 miliony osób.

– To już jest ogromna grupa. Nie wszyscy pijący dużo, staną się w przyszłości alkoholikami, ale straty powodowane przez osoby pijące nadmiernie i szkodliwie są znacznie większe niż te powodowane przez osoby uzależnione – to jest tak zwany paradoks profilaktyczny – powiedział Brzózka w czasie drugiego dnia obrad Narodowego Kongresu Trzeźwości, który rozpoczął się w czwartek w Warszawie.

Dodał, że – według szacunkowych danych – NFZ wydaje rocznie 8-10 miliardów złotych na likwidację skutków, jakie na zdrowie Polaków wywiera alkohol. – To jest ogromna kwota, w dodatku jest to w zasadzie niezauważalne dla systemu, ponieważ nie rejestruje się, czy pacjent ma chorą wątrobę, czy cierpi na inną chorobę z powodu nadużywania alkoholu, czy z innego powodu – podkreślił dyrektor PARPA.

– Do tego dochodzą koszty związane z bezpieczeństwem na drogach, rosnącą liczbą wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców, straty spowodowane przez młodocianych wandali niszczących mienie pod wpływem alkoholu oraz to, co dzieje się z powodu niezdolności do pracy osób uzależnionych. Okazuje się – takich wyliczeń dokonała PARPA w 2013 roku – że rocznie tracimy z tego powodu między 26 a 32 miliardy złotych – poinformował Brzózka.

Dodał, że według wyliczeń prof. Emanuele Scafato z Włoskiego Instytutu Sanitarnego, w 2010 roku z powodu nadużywania alkoholu przez obywateli cała Unia Europejska straciła prawie 160 miliardów euro. – Do tego dochodzą wszystkie problemy, które nadużywanie alkoholu powoduje w życiu rodzinnym, a których kosztów nikt chyba nie jest w stanie oszacować – zaznaczył.

Jak przyznał Brzózka, w Polsce już robi się wiele, by przeciwdziałać problemom alkoholowym, ale to wciąż za mało. – Nie możemy tolerować sytuacji, w której alkohol jest czymś powszechnym, powszednim, wszechotaczającym, mającym wpływ na nasze zachowanie. Potrzebne są odważne decyzje polityczne – z pewnością trudne – które pozwolą na zahamowanie negatywnych trendów – zaapelował Brzózka.

Podkreślił, że Światowa Organizacja Zdrowia podaje trzy sposoby radzenia sobie z nadużywaniem alkoholu. Pierwszym jest – zdaniem Brzózki – całkowita likwidacja reklam alkoholu w miejsce ograniczeń, które niewiele dają. – Reklamy de facto wychowują młodych ludzi w atmosferze niezbędności alkoholu do tego, żeby czuć się dobrze i dorównać innym. Wpływają na tych młodych, którzy mając w swoim życiu jakieś problemy, oglądają reklamę i widzą w niej dobrą zabawę, pięknych ludzi sukcesu pijących alkohol. Zaczynają myśleć, że najprostszym rozwiązaniem ich problemów jest sięgnięcie po to, co daje ułudę szczęścia i radości – podkreślił.

Drugim sposobem, rekomendowanym przez WHO, jest zmniejszenie bezpośredniej dostępności napojów alkoholowych, czyli liczby punktów sprzedaży napojów wysokoprocentowych. – Zupełnie kuriozalna jest dostępność alkoholu na stacjach benzynowych, tak jakby to był artykuł pierwszej potrzeby, choć, dobrze wiemy, nie jest – zaznaczył dyrektor PARPA.

Kolejną kwestia są ceny alkoholu. Po ostatniej podwyżce akcyzowej na polskim rynku pojawił się alkohol tańszy niż przed podwyżką. Dla osób, które znają mechanizmy zarządzania przemysłem alkoholowym jest jasne, że dla producentów tańszy alkohol, czyli bardziej dostępny, to większe zyski. Wobec tego ten instrument, jakim jest akcyza nie jest wykorzystywany – wyjaśnił Brzózka.