Światowa premiera tegorocznego raportu "WHO report on the global tobacco epidemic 2017", odbyła się w lipcu br. w Nowym Jorku, a we wtorek zaprezentowano go w Warszawie.

Jak mówiła reprezentująca WHO dr Kerstin Schotte, manager programu chorób niezakaźnych i promocji zdrowia, znaczny postęp w walce z epidemią palenia udało się osiągnąć zwłaszcza w przypadku krajów o niskich i średnich dochodach. Dotyczy on w szczególności ostrzegawczych napisów i grafik na paczkach papierosów.

Przedstawiciele WHO wyjaśniali, że szczególnie skuteczną metodą walki z paleniem jest zwiększanie opodatkowania wyrobów tytoniowych, a co za tym idzie - podnoszenie cen papierosów. Dzięki temu młodzieży nie stać na rozpoczynanie palenia, a palący dorośli palą mniej i mają większą motywację do rzucenia nałogu. Jednocześnie zwiększają się dochody budżetu.

- Przemysł tytoniowy używa tzw. argumentów zombie – choć obalono je w wielu kolejnych krajach, są podnoszone w każdym kolejnym - w USA, w Polsce, w Mołdawii – mówił dr Gauden Galea, dyrektor programu promocji zdrowia WHO. - Lobbyści mówią na przykład, że skoro handel wyrobami tytoniowymi jest legalny, legalna powinna być także reklama. Często twierdzą, że podnoszenie cen skłania do przemytu i tworzy czarny rynek, czego badania nie potwierdziły - powiedział.

Jak poinformowano podczas prezentacji raportu, wraz z innymi państwami Unii Europejskiej, Polska jest jednym z liderów wprowadzania polityki mającej na celu zmniejszenie skali palenia. W latach 80. aż 42 proc. Polaków paliło wyroby tytoniowe, w roku 2015 – 24 proc.

- W latach 90. XX wieku Polacy wypalali rocznie 100 miliardów papierosów. Teraz - około 40 miliardów - mówił zasłużony na polu walki z paleniem prof. Witold Zatoński. - To w dużej mierze zasługa uchwalonej w roku 1995 ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych, która została wówczas uznana przez WHO za najlepszą na świecie - mówił prof. Zatoński.

W roku 1997 całkowicie zakazano reklamy wyrobów tytoniowych. Nowelizacja ustawy w roku 2010 wprowadziła liczne zakazy palenia m.in. na terenie szpitali i zakładów pracy oraz na przystankach.

Jak zaznaczył profesor, widocznym efektem rozpoczętych w latach 90. działań jest obserwowany w ostatnich latach spadek zachorowań na raka płuc. - Mam nadzieję, że kiedyś liczba zachorowań na raka płuca związanego z paleniem spadnie do zera – zaznaczył profesor. - Gdy zaczynała się walka z paleniem, liczba chorych na ten nowotwór rosła w naszym kraju najszybciej na świecie, wraz z Węgrami byliśmy najbardziej narażeni na raka płuc - przypomniał.

- Chcemy, by papierosy były drogie i w nieefektownych opakowaniach, aby były trudnodostępne - mówił wiceminister zdrowia Zbigniew Król. Jak przypomniał, dzięki Ministerstwu Zdrowia wdrożono w roku 2016 do prawa krajowego tzw. „nową dyrektywę tytoniową”. Ustanowiła ona m.in. zakaz wprowadzania do obrotu papierosów posiadających charakterystyczny aromat (wyjątkiem są papierosy mentolowe, na które ustanowiono okres przejściowy do 2020 r.), obowiązek umieszczania na opakowaniach wyrobów tytoniowych ostrzeżeń zdrowotnych zajmujących 65 proc. zewnętrznego obszaru opakowania oraz uregulowała rynek papierosów elektronicznych.

Przedstawiony we wtorek raport skupia się na kwestii monitoringu skali zjawiska palenia tytoniu oraz na prezentacji skutecznych działań prowadzących do zmniejszenia liczby osób palących. Przedstawiono w nim tzw. pakiet MPOWER (Monitor, Protect, Offer, Warn, Enforce, Raise). Obejmuje on: monitorowanie sytuacji w zakresie postaw wobec tytoniu, skuteczną ochronę przed dymem tytoniowym, oferowanie pomocy w leczeniu z uzależnienia od tytoniu, informowanie i ostrzeganie o ryzyku zdrowotnym związanym z używaniem tytoniu, eliminowanie praktyk marketingowych naruszających zakaz reklamy i promocji wyrobów tytoniowych oraz stymulowanie wzrostu cen wyrobów tytoniowych.

Po 10 latach od ogłoszenia wyżej wymienionych sześciu działań 63 proc. światowej populacji (4,7 miliarda ludzi) jest objęte co najmniej jednym z nich. Dla porównania w 2007 r. działaniami wskazywanymi w raporcie WHO objęte było jedynie 15 proc. światowej populacji (1 miliard ludzi). Jednak - jak wynika z raportu - mimo licznych działań, palenie tytoniu pozostaje wciąż jedną z głównych przyczyn śmierci ponad 7 milionów osób.