Na konferencji prasowej w warszawskiej siedzibie partii przedstawiciele zarządu krajowego Razem odnieśli się do informacji o wzroście liczby zachorowań na odrę. Zdaniem Julii Zimmermann ma to związek m.in. z "niebezpieczną modą na nieszczepienie", która wynika z "nieprawdziwych informacji" i ze "sfałszowanych badań".

Trzeba jasno powiedzieć, że to wszystko brednie - szczepionki to jedno z największych osiągnięć cywilizacyjnych - zaznaczyła. - To, co dla niektórych rodziców jest wyborem, dla innych będzie tragedią - dodała Zimmermann.

Według niej "groźna epidemia antyszczepionkowej głupoty" dotyka również partie polityczne. Wskazała w tym kontekście na Nowoczesną, która - według polityk Partii Razem - w wydanym w zeszłym roku stanowisku opowiedziała się de facto za zniesieniem obowiązku szczepień.

Adrian Zandberg zwrócił z kolei uwagę, iż rozsadnikiem "antyszczepionkowej propagandy" jest klub Kukiz'15.

Z list Kukiza do Sejmu kandydowała pani Socha, nieformalna liderka grup, które kolportują antyszczepionkową propagandę. Posłowie Kukiza powołali w Sejmie specjalny zespół, który zajmuje się tak naprawdę delegitymizacją nauki i kolportowaniem tych antynaukowych bzdur - mówił polityk Razem. - Czas, żeby Paweł Kukiz poskromił swoich posłów, tak, żeby przestali oni się przyczyniać do popularności tych groźnych poglądów - dodał.

Podkreślił, że Razem opowiada się za "wprowadzeniem pełnej refundacji wszystkich szczepień".

Dziś mamy do czynienia z sytuacją kuriozalną - te szczepionki, które są najnowocześniejsze, te szczepionki, które oznaczają dla dzieci mniej wizyt u lekarza, te, które są najwygodniejsze dla nich i dla ich rodziców, to są zarazem szczepionki, za które trzeba po prostu płacić z prywatnej kieszeni. To nie jest rozsądne. Państwo ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo dzieci i w związku z tym państwo ma obowiązek zapewnić bezpłatne szczepionki dla wszystkich dzieci - przekonywał Zandberg.

Zaznaczył, że jego ugrupowanie oczekuje od resortu zdrowia podjęcia walki z "antyszczepionkową propagandą".

Minister Radziwiłł ma obowiązek w tej sytuacji zdecydowanie zainterweniować i przedstawić program edukacji szczepionkowej, który nie będzie się sprowadzał do opublikowania podstrony na stronie internetowej ministerstwa, tylko który realnie stawi czoła antyszczepionkowej propagandzie, antynaukowej propagandzie (...) wylewającej się z internetu. Oczekujemy, że ministerstwo przedstawi plan działań w tej sprawie - powiedział Zandberg.

Zaapelował również do środowiska lekarskiego i izb lekarskich o "zdecydowane działania" wobec medyków, którzy swoimi działaniami "legitymizują antynaukową propagandę". Z kolei zwracając się do rodziców przekonywał, by nie bali się szczepionek.

Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH) wynika, że stopniowo zwiększa się w Polsce liczba rodziców uchylających się od poddania dzieci obowiązkowym szczepieniom. W latach 2006-2010 odnotowywano ok. 4 tys. takich przypadków rocznie. W 2012 r. było ich ponad 5 tys., w 2013 r. – ponad 7 tys., w 2014 r. – ponad 12 tys., a w 2015 r. – około 16 tys. W zeszłym roku liczba niezaszczepionych dzieci wzrosła do 23,1 tys. Rośnie również liczba grzywien nakładanych za uchylanie się od szczepień.

Zgodnie z przepisami rodzice, którzy nie zaszczepią dziecka w terminie, otrzymują upomnienie z wezwaniem do szczepienia w ciągu 7 dni. Jeśli nie reagują, można nałożyć na nich grzywnę w maksymalnej wysokości 10 tys. zł; może ona być nakładana wielokrotnie, ale łączna suma grzywien w celu przymuszenia nie może przekroczyć 50 tys. zł. Z reguły grzywny są jednak niższe - ok. 200-700 zł na jedno z rodziców, wysokość jest uzależniona m.in. od liczby niewykonanych szczepień. Kary nakłada wojewoda na wniosek inspekcji sanitarnej. Rodzic może złożyć zażalenie do ministra zdrowia; jeżeli minister nie uchyli decyzji, rodzic może się jeszcze odwołać do sądu administracyjnego.

Według specjalistów, jeżeli liczba unikających szczepień osiągnie poziom kilku procent populacji, mogą zacząć się pojawiać lokalne ogniska epidemii chorób zakaźnych.

Z danych Sanepidu wynika, że w ostatnich latach w Polsce znacznie spadła zachorowalność na różyczkę i ospę wietrzną. Wzrosła jednak liczba zachorowań na odrę. W zeszłym roku zarejestrowano 132 przypadki odry, o 84 więcej niż w 2015 r. Zwiększyła się też liczba chorych na krztusiec: w 2016 r. zgłoszono 6856 przypadków, o 1900 więcej w relacji do 2015 r.

Wzrost liczby zachorowań na odrę w całej Europie, szczególnie w Rumunii i Włoszech, odnotowała również Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Głównym powodem zakażeń jest spadek liczby szczepień przeciwko tej groźnej chorobie.