Dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Krzysztof Brzózka ocenił, że dane z raportu nie są dla Polski optymistyczne.

- Nie jesteśmy w dobrej części Europy, jeśli chodzi o stosunek do alkoholu - powiedział Brzózka, dodając, że jeśli do wyników badania dodamy dane OECD, z których wynika, że Polska jest jednym z nielicznych państw, w których spożycie alkoholu na głowę mieszkańca rośnie, to jesteśmy na takim etapie, gdzie powinno się dziać coś znacznie więcej niż tylko działania PARPA i apele ministerstwa zdrowia.

- Moim zdaniem doszliśmy do punktu, gdzie (...) musimy dokonać - wzorem innych państw, które miały problem z alkoholem - kilka ruchów administracyjnych - podkreślił.

Zdaniem Brzózki, konieczne jest m.in. ograniczenie godzin sprzedaży alkoholu w sklepach i liczby punktów sprzedaży.

- Państwa, które rzeczywiście chcą ograniczyć i ograniczają spożycie alkoholu - właśnie to statystyczne na głowę mieszkańca - zamykają punkty sprzedaży o godz. 22, likwidują możliwość sprzedaży alkoholu na stacjach paliw (...) nie mówiąc o polityce cenowej - powiedział Brzózka. Zdaniem szefa PARPA, konieczne jest też ograniczenie reklam alkoholu "do likwidacji włącznie".

Jak pokazuje badanie, którego wyniki zaprezentowano w czwartek w Centrum Prasowym PAP, Polska znajduje się wśród krajów, w których spożycie alkoholi wysokoprocentowych (blisko 30 proc.) jest jednym z największych w Europie - konkurujemy tu z Bułgarią, Rumunią, Litwą, Estonią, Francją oraz Hiszpanią.

Znajdujemy się w środku skali badanych krajów, jeśli chodzi o tzw. ryzykowne picie alkoholu. Ok. 40 proc. Polaków potwierdziło, że w ciągu ostatniego roku piło w sposób ryzykowny. Za takie picie uważa się jednorazowe przyjęcie 60 g czystego alkoholu w przypadku mężczyzn (ok. 200 ml wódki) i 40 g w przypadku kobiet.

Przeciętnie w badanych krajach europejskich ryzykownie wypijane jest 30 proc. ogółu spożywanego alkoholu. Wskaźnik ten waha się od 50 proc. w Finlandii do mniej niż 10 proc. we Włoszech; w Polsce picie ryzykowne obejmuje jedną czwartą konsumpcji alkoholu.

Badanie pokazało, że średnio 15 proc. Europejczyków nie piło alkoholu w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Odsetek ten waha się od 7 proc. w Danii do 30 proc. we Włoszech. W Polsce 13 proc. osób zadeklarowało roczną abstynencję i - jak podkreślono w raporcie z badania - odsetek ten jest szczególnie niski wśród mężczyzn - nie przekracza 8 proc.

- Europejczycy zostają abstynentami ze względu na negatywne doświadczenia związane z piciem, a piją w poszukiwaniu doświadczeń pozytywnych (...). Wśród motywów picia dominowały motywy hedonistyczne i społeczne. Polska była w czołówce, jeśli chodzi o picie dla upicia się oraz picia, aby dostosować się do innych - napisano w raporcie z badania.

Wyniki badania wskazują także, że u 20 proc. Europejczyków widoczne są objawy zaburzeń związanych ze spożyciem alkoholu. Jedna piąta badanych doświadczyła przynajmniej jednego symptomu zaburzeń alkoholowych, a jedna dziesiąta dwóch lub więcej w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Najczęściej wymieniane symptomy to: poczucie winy po wypiciu, a najrzadziej - picie z samego rana.

Wyniki badania pokazują też, że co piąty Europejczyk mieszkał w dzieciństwie z osobą nadużywającą alkoholu - najwięcej takich doświadczeń mieli mieszkańcy Włoch i Hiszpanii, Polska uplasowała się poniżej średniej europejskiej.

Badanie wykazało też, że ponad 60 proc. Polaków uważa, iż alkohol jest towarem jak każdy inny i jego sprzedaż nie wymaga specjalnych restrykcji. Polacy są tu najbardziej liberalni wśród badanych społeczeństw, podobnie jak oni myślą obywatele Bułgarii, Rumunii, Litwy i Danii. Dwie trzecie badanych społeczeństw jest innego zdania.

Socjolog z Instytutu Psychiatrii i Neurologii, a zarazem koordynator polskiej części badania dr Jacek Moskalewicz wskazuje, że z badania wynika m.in., iż pijemy rzadziej niż południe Europy, ale za to przy jednej okazji pijemy więcej.

Ponadto - jak powiedział dr Moskalewicz PAP - różnica między kobietami i mężczyznami w piciu u nas jest stosunkowo duża, tzn. mężczyźni piją dużo więcej niż kobiety. W krajach nordyckich mężczyźni piją półtora-dwa razy więcej niż kobiety, a w Polsce cztery razy więcej.

Dr Moskalewicz zwraca też uwagę, że chociaż w strukturze spożywanych w Polsce alkoholi przeważa piwo, to jednak jest ono pite w dużej mierze tak, jak wódka, tzn. chodzi o upicie się.