O ile w latach 60. i 70. XX wieku największym trucicielem był przemysł, to obecnie 80 proc. zanieczyszczeń emitują gospodarstwa domowe, zwłaszcza domki jednorodzinne. Potrzebujemy gigantycznej debaty i zintegrowanych wysiłków wielu resortów – mówił prof. Bolesław Samoliński z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Dodał, że zmniejszenie skali tej emisji jest kwestią "dobrego ocieplania domów, odpowiednich pieców i właściwego do nich paliwa. Sama wymiana wszystkich pieców oznacza koszt około 150 miliardów złotych".

Zmiany w naszym otoczeniu zmieniają epidemiologię chorób i przyczyny zgonów. Można zmienić sposób odżywiania, ale nie można nie oddychać zanieczyszczonym powietrzem. Nie ma organu, który tak intensywnie komunikuje się ze środowiskiem, jak płuca - wdychamy gigantyczne ilości pyłów zawieszonych - podkreślił prof. Samoliński.

Jak przypomniał prof. Zbigniew Gaciong z WUM, już starożytni Egipcjanie mieli problemy z zanieczyszczonym powietrzem, które sprzyja m.in. rozwojowi miażdżycy. Co prawda dotyczyło to głównie bogatych osób, które stać było na kosztowne oświetlenie domu kopcącymi lampami. Obecnie zanieczyszczenie powietrza to problem zwłaszcza osób ubogich, których nie stać na odpowiednie paliwo do ogrzewania i gotowania. Badania nad tym zagadnieniem prowadzone są miedzy innymi w Indiach czy Meksyku.

Szczególnie niebezpieczne są pyły zawieszone PM2,5. Jak wykazały badania, wzrost stężenia pyłu PM2,5 o 10 mikrogramów na metr sześcienny zwiększa o 24 proc. ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych, o 76 proc. ryzyko zgonu sercowo-naczyniowego, a 83 proc. zgonu naczyniowo–mózgowego (udaru). Smog skraca nam życie średnio od 14 miesięcy (w rejonie Suwałk) nawet do 43 (w Krakowie). "Wiek serca" wyższy od metrykalnego ma od 26,9 (woj. zachodniopomorskie) do ponad 66 proc. (łódzkie) Polaków.

Szczególnym przypadkiem jest województwo śląskie. Choć zajmuje tylko 4 proc. powierzchni Polski i zasiedla je 12 proc. populacji, to przypada na nie 21,4 proc. krajowej emisji pyłów, 44,9 proc. emisji gazów, i ma największe natężenie ruchu samochodowego. Gorsza jakość powietrza sprzyja arytmii, zatorowości płucnej oraz zgonom z różnych przyczyn.

Prof. Andrzej Lekson ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego przedstawił wyniki badań prowadzonych w aglomeracji górnośląskiej, gdzie zaobserwowano wyraźny związek pomiędzy podwyższonymi stężeniami zanieczyszczeń powietrza a występowaniem nagłych stanów sercowo-naczyniowych wśród pacjentów. Im wyższy był poziom zanieczyszczenia niemal wszystkimi szkodliwymi substancjami, tym częściej dochodziło do zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych (udary, zawały, zatorowość płucna).

Seminarium "Zanieczyszczenie powietrza a choroby cywilizacyjne" zostało zorganizowane przez Zakład Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych i Alergologii WUM, Komitet Zdrowia Publicznego Polskiego Akademii Nauk oraz Studenckie Koło Naukowe "Managerowie Zdrowia".