Nie tylko męska sprawa

Wbrew pozorom łysienie nie dotyka wyłącznie mężczyzn - i to tych w sile wieku. Utrata włosów jest również dolegliwością często występującą u kobiet, tym bardziej dotkliwą i krępującą, że jednym z największych atrybutów płci pięknej są długie, gęste włosy. Dlatego utrata jednego z wyznaczników atrakcyjności, pozbawia nas ważnego elementu tożsamości, wpędzając w kompleksy i zaniżając samoocenę.

Jakie są przyczyny łysienia u kobiet? – Kluczową kwestią w problemie utraty włosów jest cykl wzrostu. Włosy rosną, jeśli nic nie zakłóca tego procesu, a zahamować go może choroba, stosowane leki, a nawet nasze złe nawyki. Głównym powodem utraty włosów u kobiet jest podobnie jak u mężczyzn łysienie androgenowe, na które wpływ mają geny i hormony. Występuje ono najczęściej między 20. a 40. r.ż.. Inne przyczyny to m.in. dojrzały wiek, łysienie plackowate, choroby tarczycy, anemia, łuszczyca, łojotokowe zapalenie skóry, zaburzenia hormonalne towarzyszące zespołowi policystycznych jajników, ciąży, menopauzie, a także farmakoterapia np. pigułki antykoncepcyjne, leki przeciwzakrzepowe lub antydepresyjne – mówi dr Grzegorz Turowski z dr Turowski Hair Restoration Clinic w Katowicach.

Jak podkreślają lekarze, nie bez znaczenia są czynniki środowiskowe np. silny stres, nagły spadek wagi, nadmiar witaminy A oraz selenu w diecie, a także nasze nawyki. – Kobiece włosy muszą znieść naprawdę wiele. Regularne zabiegi farbowania, chemia zawarta w kosmetykach, poddawanie wysokim temperaturom podczas modelowania, trwałej ondulacji, ciasne upięcia – to wszystko osłabia, przerzedza i niszczy włosy. Niestety łysienie mogą także spowodować przypadki losowe, na które nie mamy wpływu. Utrata włosów może być bowiem konsekwencją urazu, operacji chirurgicznej oraz stosowania chemio- i radioterapii, które uszkadzają mieszki włosowe – wyjaśnia ekspert. Choć po chemioterapii włosy zwykle odrastają po zakończeniu leczenia, to w rzadkich przypadkach utrata jest nieodwracalna bez interwencji chirurgicznej.

Kiedy warto udać się trychologa?

Kosmyk włosów na szczotce lub ubraniu to norma, którą nie powinniśmy się niepokoić. Zgodnie z danymi American Academy of Dermatology większość z nas traci codziennie ok. 50-100 włosów. Jeśli jednak dostrzegamy wyraźne przerzedzenie fryzury, a włosy zaczną wypadać garściami, to sygnał, że czas odwiedzić lekarza.

– Utrata włosów na tle androgenowym u kobiet może przebiegać podobnie jak u mężczyzn. Włosy mogą się przerzedzać równomiernie na całej powierzchni głowy lub od środka, następnie pogłębiać od linii przedziałka na boki. Rzadko natomiast u pań występuje typowa dla łysienia męskiego cofnięta linia czoła in. zakola lub tzw. korona, czyli łysy obszar na czubku głowy. W kobiecym typie łysienia rzadko zdarza się całkowita łysina, utracone włosy odrastają, ale znacznie cieńsze, krótsze, są mniej gęste – mówi specjalista.

Dobra wiadomość jest taka, że problem utraty włosów można rozwiązać i to nie tylko przy użyciu doczepek czy peruki. Także dostępne na rynku rozwiązania takie jak mezoterapia czy farmakoterapia nie zawsze przynoszą oczekiwane rezultaty, a przede wszystkim problem może powrócić. Dlatego jeśli zależy nam na trwałych efektach, warto wziąć pod uwagę chirurgiczne zabiegi przeszczepu włosów. Dla kobiet, którym zależy na najbardziej skutecznych i estetycznych rezultatach przy minimalnych objawach ubocznych, specjaliści rekomendują zabiegi z użyciem robota ARTAS.

Zabieg renowacji włosów z użyciem robota to nie tylko najnowsza, ale najbardziej zaawansowana technologia w dziedzinie transplantacji włosów. Największymi atutami są tu precyzja, szybkość oraz mała inwazyjność. Użycie robota pozwala nie tylko na wyeliminowanie problemu nieestetycznych, podłużnych blizn z tyłu głowy, ale przede wszystkim ból jest tutaj minimalny, zaś czas rekonwalescencji ulega skróceniu. Zabiegi wykonywane przy użyciu tradycyjnych metod są z kolei bardzo bolesne i zostawiają nie tylko wielkie blizny z tyłu głowy, ale również opuchliznę i długo się goją. Robot dzięki swojej precyzji i szybkości redukuje te negatywne efekty do minimum – zapewnia dr Turowski, pionier robotycznej transplantacji włosów.

Jak wygląda zabieg? Robot najpierw wykonuje pomiaru głowy pacjentki, następnie przesyła taką wizualizację do komputera, na podstawie której lekarz ustala plan zabiegu. - Ostatecznie to robot pod kontrolą lekarza samodzielnie pobiera z głowy tysiące włosów, a następnie za pomocą mikronakłuć przygotowuje obszary do końcowych wszczepień. W ostatniej fazie grupy mieszkowe są wszczepiane w skórę głowy – wyjaśnia specjalista. Dodatkowo w punkty dawcze, skąd pobierane są włosy oraz w miejsca nowych wszczepień wstrzykiwane jest otrzymane z krwi pacjentki osocze bogatopłytkowe, które jeszcze bardziej usprawnia regenerację tkanek oraz stymuluje do lepszego wzrostu mieszki włosowe. Cały zabieg nie wymaga ogólnego znieczulenia, ponieważ wykonywany jest pod znieczuleniem miejscowym.

Pacjentka może wrócić do normalnego funkcjonowania prawie natychmiast. Normalne umycie włosów możliwe jest po 4 dniach. Przeszczepione włosy odrastają po 4-6 miesiącach, pełny efekt będzie widoczny po 9-12 miesiącach. Dzięki użyciu robotyki ból pooperacyjny jest minimalny i zwykle przyjmuje się średnio ok. 90% włosów, co przekłada się na wysoki efekt estetyczny. Pacjentka nie musi się obawiać wrażenia „sztuczności”, ponieważ włosy będą wyglądały i zachowywały się całkowicie naturalnie. Można je ścinać, modelować i farbować.

Koszt transplantacji włosów z wykorzystaniem robota zależy od ilości przeszczepianych włosów. Zwykle zabiegi kosztują ok. 20 tysięcy zł, ale cena waha się w zależności od skali zabiegu.