Zdaniem seksuologów na kłopoty z osiągnięciem orgazmu może cierpieć nawet co trzecia kobieta. Zdaniem międzynarodowego zespołu złożonego z amerykańskich i australijskich naukowców, niedługo ten odsetek dramatycznie zmaleje.

Uczeni z uniwersytetu Case Western Reserve University w USA oraz uniwersytetu Monash w Australii opracowali lek, który podawany przez nos, podobnie jak krople na przeziębienie, poprawia przepływ krwi do organów płciowych – informuje brytyjski dziennik „Daily Mail”. Co ma z tym wspólnego akurat nos? Chodzi o łatwy dostęp przez śluzówkę do naczyń krwionośnych w mózgu i ośrodka odpowiedzialnego za krążenie krwi w kluczowych dla seksu częściach ciała.

Ale najciekawszy w tym wynalazku jest fakt, że preparat oparty jest na testosteronie, czyli męskim hormonie płciowym. Naukowcy przekonują, że nie powoduje on u kobiet żadnych skutków ubocznych. Ani wysypek, ani obniżenia głosu, ani żadnych innych zmian związanych ze zmianą cech płciowych.

Krople nazwane Tefina najlepiej jest przyjmować 2 godziny przed planowanymi łóżkowymi uniesieniami. Działają ponoć przez 6 godzin. Wkrótce mają pojawić się w aptekach na zachodzie Europy.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>