Amerykańscy naukowcy ujawnili projekt elektrycznego plastra mającego pomóc zwalczyć depresję podczas snu. Plaster przylepiony do czoła wysyła impulsy elektryczne, które, gdy dotrą w odpowiednie miejsce, mają poprawić nam humor.

Impulsy stymulują nerw trójdzielny twarzy, który prowadzi do obszarów mózgu odpowiedzialnych za kontrolowanie nastroju. Urządzenie zawierające elektrody jest połączone dwoma kablami do generatora wielkości telefonu komórkowego, który może być noszony np. wokół pasa.

Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) przeprowadzili próbę na grupie pacjentów cierpiących na zaburzenia depresyjne. Gdy używali oni plastra 8 godzin w nocy przez 8 tygodni, stwierdzili redukcję symptomów o 50 proc. Pacjenci nie odnotowali dyskomfortu związanego z użytkowaniem urządzenia, jedynie za pierwszym razem zauważyli lekkie mrowienie czoła, w miejscu przylepienia plastra. Podczas próby nie przerywali leczenia medykamentami.

Profesor neurologii w szkole medycznej UCLA, dr Christopher DeGiorgio, pierwotnie wymyślił przyrząd do leczenia napadów epilepsji. Jeden z jego pacjentów przyznał, że częstotliwość ataków nie zmniejszyła się, ale jego żona zauważyła, że jest bardziej żwawy, rozmowny i pogodny. Wówczas zdecydowano o podjęciu dalszych badań, by sprawdzić jak stymulacja nerwu trójdzielnego wpływa na nastrój. Zaobserwowano, że w ciągu kilku sekund od pobudzenia nerwu następują zmiany w przepływie krwi do miejsc odpowiedzialnych za nasz humor i koncentrację.

Naukowcy stwierdzili, że urządzenie może być przydatne w leczeniu pacjentów, u których terapia antydepresantami zawiodła lub dla osób, u których skutki uboczne przyjmowania antydepresantów są szczególnie uciążliwe.

Neurosigma - bo tak nazywa się przyrząd - wymaga jeszcze przeprowadzenia szerszych próby klinicznych, jednak już teraz wiąże się z nią duże oczekiwania w świecie medycznym.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>