Kliniki do zamknięcia. Przez jednego urzędnika
Jedna decyzja urzędnika z Narodowego Funduszu Zdrowia może zakończyć się zamknięciem części klinik kardiologicznych. Czarny scenariusz kreślą przedsiębiorcy, którzy zainwestowali w ten biznes.
- Refundują tylko jeden but ortopedyczny
- Brakuje lekarzy do leczenia dzieci
- Zdrowie wycenimy na nowo
- Dla szpitali tyle samo znaczy - mniej
- Prywatyzacja rozkłada szpitale
- Nie ludzka natura szwankuje, ale państwowy system
- Szpitale zagrażają zdrowiu pacjentów
- Polak po zawale lekceważy leczenie
- Zamrożona pensja urzędnika. Jego dyrektor weźmie nagrodę
-
Cud! Odbudowali mu pół twarzy
- Matura bez bólu >>
- Art. sponsorowany >> Jak sobie radzić po usunięciu piersi?
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
NFZ zapowiedział, że od stycznia 2012 r. zmniejszy wyceny niektórych świadczeń medycznych w obszarze kardiologii nawet o 20 proc. "To wyrok dla prywatnych klinik kardiologicznych, które leczą w Polsce 30 proc. zawałów" - twierdzi w rozmowie z "Pulsem Biznesu" Grzegorz Goryszewski, prezes sieci klinik kardiologicznych Allenort.
"Żaden normalny inwestor nie zainwestuje w polską służbę zdrowia jeśli jedna decyzja urzędnika, wydana bez oceny rachunku ekonomicznego, może zlikwidować usługę medyczną lub radykalnie ograniczyć pacjentom dostęp do niej" - dodaje Goryszewski. Jego zdaniem jeśli obniżki zostaną wprowadzone, to kardiologia w Polsce cofnie się o pół wieku.
Na nierówne traktowanie publicznych i niepublicznych placówek zwraca też uwagę prof. Paweł Buszman, założyciel Polsko-Amerykańskich Klinik Serca. Jego zdaniem to niegospodarność publicznych szpitali skłoniła resort zdrowia do obniżenia wycen świadczeń w kardiologii.
Źródło: PAP




















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!